Kuchenne rewolucje
Restauracja „Granola” Pan Darek przez lata prowadził z sukcesem duży zakład gastronomiczny oraz dobrze funkcjonujący bar mleczny. Niewielka restauracja „Granola” położona w centrum Gdyni miała być „wisienką na torcie” jego biznesu gastronomicznego. Panu Darkowi marzyło się miejsce, do którego z dumą mógłby zaprosić swoich przyjaciół na dobrą kolację. Niestety „Granola” od początku przysparza raczej problemów i powodów do wstydu, zamiast dumy, ponieważ wszystko tutaj jest nie pomyśli właściciela. W „Granoli” (chociaż nazwa sugeruje śniadanie) jest pełen wybór dań z pizzą włącznie. Lokal wiele razy zmieniał menu, tak jak często zmieniali się kucharze w tym miejscu. Jedyną osobą, która pracuje w tej restauracji od początku i nie opuściła „tonącego statku” jest kelnerka Ala. Ala, chociaż to bardzo młoda dziewczyna, swoje miejsce pracy zna od podszewki, bo nie raz musiała zastępować osoby, które odchodziły z pracy z dnia na dzień, bywało nawet, że stawała na kuchni, kiedy zabrakło kucharza. Z tego powodu czuje się w „Granoli” osobą odpowiedzialną za wszystko. Ponieważ pan Darek prowadząc swoje pozostałe „zakłady gastronomiczne” nie może bywać codziennie w „Granoli” poprosił o pomoc swoja długoletnią współpracownicę oraz kierowniczkę dużego zakładu, żeby swoim doświadczeniem wsparła pracownice w „Granoli”. Niestety wprowadzenie kolejnej osoby, która poczuwała się do odpowiedzialności za restaurację, nie poprawiło ani relacji między pracownicami, ani sytuacji finansowej lokalu. Lokal znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, wydawałoby się bez wyjścia. Pan Darek, który co miesiąc dokłada do swojego biznesu, doszedł do wniosku, że albo pomoże mu Magda Gessler, albo będzie musiał zamknąć swoją nieudaną inwestycję.Start: 2026-09-08-184500
end: 2026-09-08-193500
Kuchenne rewolucje
Kraków „Cuda wianki” Kraków to miasto, które, jak mogłoby się wydawać, jest gwarancją sukcesu dla restauracji. Być może to właśnie ośmieliło Alinę, która miała już dosyć prowadzenia firmy produkującej rękodzieło i postanowiła otworzyć własną restaurację. Obdarzona zmysłem artystycznym Alina, zawsze lubiła wydawać dla znajomych przyjęcia, które nie tylko wyróżniały się oryginalną dekoracją stołu, ale też smacznym i zdrowym jedzeniem. Kiedy znalazła lokal w pobliżu plant z urokliwym ogrodem nie wahała się ani chwili i wbrew protestom najbliższych, a także swojej dorosłej córki Danusi, otworzyła restaurację „Cuda wianki”. Wystrój lokalu i oryginalne menu, w którym są i steki, i zupy kremy, a nawet domowy chleb, stworzyła Alina osobiście. Włożyła w to wiele starań, ale restauracja okazała się niewypałem. Latem ogród przyciąga co prawda gości, ale poza sezonem restauracja świeci pustkami, a Alina co miesiąc zamartwia się, czy wystarczy pieniędzy na pensje dla pracowników. Nic dziwnego, że od córki, słyszy ciągłe wyrzuty, bo to jej czarne wizje, a nie wielkie plany Aliny okazały się rzeczywistością. Danusię denerwuje to, że jej mama nie ma głowy do niczego innego, cały jej czas i uwagę pochłaniają sprawy i problemy związane z restauracją. Owszem, chociaż sama studiuje, to stara się pomóc w prowadzeniu restauracji, żeby ograniczyć koszty. Chociaż to cenna pomoc, to jednak niewiele zmienia trudną sytuację „Cudów wianków” . Sama Alina nie wie, co mogłaby zrobić, żeby przyciągnąć gości, a Danusia nie szczędzi jej słów krytyki. Dlatego zdesperowana właścicielka restauracji zdecydowała się poprosić o pomoc Magdę Gessler.Start: 2026-09-08-193500
end: 2026-09-08-203000
Kuchenne rewolucje
Kraków „Cuda wianki” Kraków to miasto, które, jak mogłoby się wydawać, jest gwarancją sukcesu dla restauracji. Być może to właśnie ośmieliło Alinę, która miała już dosyć prowadzenia firmy produkującej rękodzieło i postanowiła otworzyć własną restaurację. Obdarzona zmysłem artystycznym Alina, zawsze lubiła wydawać dla znajomych przyjęcia, które nie tylko wyróżniały się oryginalną dekoracją stołu, ale też smacznym i zdrowym jedzeniem. Kiedy znalazła lokal w pobliżu plant z urokliwym ogrodem nie wahała się ani chwili i wbrew protestom najbliższych, a także swojej dorosłej córki Danusi, otworzyła restaurację „Cuda wianki”. Wystrój lokalu i oryginalne menu, w którym są i steki, i zupy kremy, a nawet domowy chleb, stworzyła Alina osobiście. Włożyła w to wiele starań, ale restauracja okazała się niewypałem. Latem ogród przyciąga co prawda gości, ale poza sezonem restauracja świeci pustkami, a Alina co miesiąc zamartwia się, czy wystarczy pieniędzy na pensje dla pracowników. Nic dziwnego, że od córki, słyszy ciągłe wyrzuty, bo to jej czarne wizje, a nie wielkie plany Aliny okazały się rzeczywistością. Danusię denerwuje to, że jej mama nie ma głowy do niczego innego, cały jej czas i uwagę pochłaniają sprawy i problemy związane z restauracją. Owszem, chociaż sama studiuje, to stara się pomóc w prowadzeniu restauracji, żeby ograniczyć koszty. Chociaż to cenna pomoc, to jednak niewiele zmienia trudną sytuację „Cudów wianków” . Sama Alina nie wie, co mogłaby zrobić, żeby przyciągnąć gości, a Danusia nie szczędzi jej słów krytyki. Dlatego zdesperowana właścicielka restauracji zdecydowała się poprosić o pomoc Magdę Gessler.Start: 2026-09-08-194000
end: 2026-09-08-203000
Kuchenne rewolucje
W Prudniku, na terenie zrewitalizowanych koszar wojskowych, w stylowym budynku z czerwonej cegły znajduje się restauracja o dość intrygującej nazwie „Ukradli talerze”. Otworzyło ją dwóch przyjaciół, Kamil i Daniel. Żaden z nich nie był zawodowym kucharzem, ale obaj pragnęli odmiany w życiu zawodowym. Kamil był zmęczony pracą urzędnika odpowiadającego za projekty unijne, a Daniel porzucił pracę kierowcy. Z pasji do gotowania otworzyli niewielki lokal w Nysie. Był jednak tak mały, że zabrakło w nim miejsca na zmywak. Swoje dania podawali na jednorazowych, jadalnych talerzach z otrębów. Gościom się to spodobało, a oni swoją restaurację nazwali „Ukradli talerze”. Sukcesem okazał się także catering dietetyczny, który zamawiała spora liczba osób z Prudnika. Ponieważ ich niewielki lokal w Nysie miał ograniczone możliwości, podjęto decyzję o otwarciu drugiej, tym razem dużej restauracji „Ukradli talerze” w Prudniku. Codziennie pojawiało się tam nowe menu z innymi daniami, w którym stałe były tylko kategorie takie jak danie tradycyjne, danie wege, danie fish oraz danie fit. Lokal okazał się jednak porażką. Koszty utrzymania wynosiły kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Z tego powodu restauracja została zamknięta na kilka miesięcy. Kamilowi i Danielowi trudno było pogodzić się z porażką. Po krótkiej przerwie ponownie otworzyli „Ukradli talerze”. Niestety nadal nikt tu nie zaglądał. Zdesperowani właściciele na pomoc wezwali Magdę Gessler.Start: 2026-09-08-203000
end: 2026-09-08-212000